Polska branża fashion – wyzwania i szanse

Jak w obecnej sytuacji odnajduje się polska branża fashion? Na ile spadki sprzedaży w centrach handlowych zrekompensowała sprzedaż w kanale online? Kto umocnił markę, a komu nie udało się zawalczyć o klienta? Co dziś stanowi największe wyzwanie i gdzie upatrywać szans?

Branża odzieżowa na świecie

Branża odzieżowa od lat wyznacza trendy w globalnym handlu i marketingu. Wpływa na to wielka skala i jej znaczenie dla gospodarek, ale taż faktyczna waga, jaką do ubrań, butów i dodatków przykładają konsumenci. Moda wyjątkowo mocno angażuje odbiorców w swoje kanały i przekazy. Wykorzystywane są najnowsze technologie, a także wytyczane ścieżki w zakresie technik sprzedaży, organizowania przestrzeni handlowych, w tym także e-sklepów czy standardów dostawy. Krótko mówiąc – ludzie  chcą kupować ubrania, a branża fashion wraz z całym swoim „zapleczem” dokłada wysiłków, aby kupowali więcej i częściej.  Klienci muszą również czuć, że już samo kupowanie jest przyjemnością.

Z grubsza tak to działało do tej pory, jednak w ostatnich latach coś się zmienia. Rosnąca świadomość odbiorców na temat ogromnego wpływu branży fashion na negatywne zmiany dla środowiska. Coraz głośniej artykułowane są oczekiwania wobec firm, aby prowadziły biznes z szacunkiem dla praw pracowników oraz w sposób etyczny na wszystkich etapach produkcji. Począwszy od pozyskania surowców, przez szycie ubrań i butów, pologistykę. Dodatkowo komunikacja z rynkiem – sprawia to wszystko, że branża modowa czuje, że musi się zmienić. I robi to, całkiem odważnie mierząc się z naprawdę trudnym wyzwaniem. Jest nim znalezieniem balansu pomiędzy zwiększaniem sprzedaży, zaspokajaniem apetytów inwestorów. Dodatkowo otwieraniem kolejnych sklepów i powiększaniem magazynów. Wszystko po to by sprostać klientom poprzez działania, które w jakiś sposób ograniczą niekończącą się potrzebę nowości lub przystopują niezaspokajalną konsumpcję.

Przedstawiciele branży fashion próbowali odnaleźć swoje miejsce i ustalić strategie działań wobec zamian i ewoluujących oczekiwań klientów. Większość tych działań zeszła jednak na daleki plan w pierwszym kwartale 2020, kiedy niestety pojawił się prawdziwy game changer – pandemia. Jeszcze na początku roku trudno było wyobrazić sobie siłę, która tak niespodziewanie i gwałtownie zdynamizuje zmiany zachodzące w naszym życiu.

Zamknięcie galerii handlowych

Jej wpływ odczuła większość ludzi i w jakiejś formie chyba wszystkie branże, jednak wyjątkowo mocne piętno odcisnęła na branży fashion. Nagle zamknięte galerie handlowe stanowiły przeważający kanał dystrybucji ubrań, butów i dodatków. Brak spotkań na gruncie zawodowym i znacząco ograniczone wyjścia z domu minimalizowały potrzeby kupowania nowej odzieży. Dodatkowo obawy o zdrowie i niepewność sytuacji finansowej wielu gospodarstw przysłoniły większość zakupowych potrzeb.

Wszystko to zmusiło zarządy firm modowych do rewidowania planów i podejmowania bardzo trudnych decyzji. Co więcej, do tej niespodziewanej sytuacji, jej impaktu na właściwie wszystkie pola prowadzenia biznesu, doszła niespotykana dotąd niepewność. Wszyscy myśleli co przyniesie przyszłość, zarówno w perspektywie krótko-, jak i długookresowej. I choć w pierwszych tygodniach wielu przedsiębiorców liczyło, że sytuacja w miarę szybko wróci do normy, z czasem przekonywali się, że jedyną szansą na przetrwanie jest przystosowanie się do „nowej normalności”.

Szok na rynku odzieżowym

Szeroka oferta rodzimych marek modowych, trafiających w nasze gusty i zapewniających wysoką jakość sprawia, że Polacy z dumą kupują ubrania i dodatki polskich producentów. Z przyjemnością obserwują ich sukcesy oraz coraz bardziej widoczną obecność na rynkach zagranicznych – aż 30 proc. wszystkich punktów handlowych prowadzonych przez polskie przedsiębiorstwa z branży modowej znajduje się poza granicami kraju[1]. Zakupy modowe są zaś największym magnesem przyciągającym kupujących do galerii handlowych, w których także dominują sklepy z segmentu fashion.

Nie dziwi zatem, że wydany już w marcu 2020 r. – czyli raptem trzy tygodnie po wprowadzeniu izolacji – raport PwC nosił dramatyczny tytuł „Polski sektor modowy na krawędzi”. Jego autorzy podawali, że przychody całego sektora modowego w Polsce wynoszą 70 mld złotych, a polskie firmy generują około 73 proc. tej kwoty. Co więcej, czterech na pięciu Polaków odwiedza centra handlowe głównie w celu zakupów odzieży, obuwia i dodatków, przeznaczając na nie 7 proc. dochodów. Sam sektor modowy oraz branże współpracujące zatrudniały ponad 300 tys. osób[2].

Zamknięcie sklepów, wzrost niepewności, spadek sprzedaży – pisali autorzy raportu PwC – spowodują problemy z płynnością w całym sektorze modowym. Wpłyną też bezpośrednio m.in. na producentów, galerie handlowe, banki, rynek reklamy i mediów oraz firmy działające w sektorze logistyki. Konsekwencją tego będzie też spadek zatrudnienia oraz zmniejszenie się wpływów do budżetu z tytułu podatku dochodowego od osób fizycznych oraz składek ZUS.

W branży odzieżowej trzeba działać szybko

Dla wielu była to niemała zagwozdka. Zamknięcia sklepów stacjonarnych najpierw na półtora miesiąca w marcu 2020 roku.mocny spadek sprzedaży w czasie, kiedy galerie mogły funkcjonować w reżimie sanitarnym i przy ograniczonej liczbie klientów w sklepach zmusił sieciówki do szukania sposobów na ograniczenie strat, wiele marek doprowadził do przyspieszenia decyzji o reorganizacji biznesu, a w kilku przypadkach nawet do zamknięcia działalności w Polsce.

Po pierwszym szoku spowodowanym ograniczeniami oraz po nakreśleniu najbardziej prawdopodobnych scenariuszy na najbliższe miesiące firmy modowe przystąpiły do dynamicznych działań. I trudno się dziwić, bo przykładowo liderowi rynku, firmie LPP, do której należą takie marki jak Reserved, Cropp, House, Mohito i Sinsay, łączna sprzedaż w trzecim tygodniu marca zmalała o 65 proc., a w kolejnych tygodniach o 69 i 78 proc. Firma w kwietniu poinformowała, że odstępuje od umów najmu 29 proc. powierzchni sklepów w Polsce, mówiąc wprost, że umowy te na dotychczasowych warunkach nie mogą być kontynuowane. Obecna w 39 krajach spółka miała w Polsce 908 placówek handlowych, a licząc z zagranicą – 1 746 (stan na wrzesień 2019 r.), szacowała, że tylko po pierwszym półroczu 2020 r. będzie mieć niesprzedaną odzież o wartości 400 mln, a w całym roku nawet 1 mld zł! Jednocześnie LPP zaznaczyła, że będzie realizować „działania mające na celu intensywny rozwój kanału e-commerce”, jednakże nawet trzycyfrowe wzrosty w e-sklepach nie zrekompensowały spadków w sklepach stacjonarnych[3]. Spadki jak widać były ogromne, a perspektywy niepewne.

Negocjajce sklepów odzieżowych z galeriami handlowymi

Sieciom zależało, żeby powiązać wysokość czynszów z obrotami sklepów, a dołująca sprzedaż, zmniejszenie się liczby odwiedzających oraz spadek atrakcyjności formatu funkcjonowania galerii dawały do ręki argumenty, że to jedyna słuszna droga. Pogłębiały się także obawy, że po otwarciu sklepów klienci wcale nie wrócą, a spadki sprzedaży będą znaczące i długotrwałe. I rzeczywiście – na galerie i sklepy nałożono limity klientów, zakupy w obowiązkowych maskach i zalecanych rękawiczkach przy wtórze płynących z głośników komunikatów nakazujących stosowanie środków ostrożności oraz ograniczenia w przymierzaniu ubrań spowodowały, że zakupy przestały być tak przyjemne, jak były wcześniej.

Nie wszyscy jednak podejmowali decyzje tak szybko jak LPP. Konsekwencje lockdownów i spadków sprzedaży rozciągały się na kolejne miesiące – i tak na początku lutego 2021 r. o odstąpieniu od 24 umów najmu w galeriach handlowych poinformowała grupa Monnari (to ok. 13,2 proc. całkowitej powierzchni dla marek grupy), tłumacząc to skutkami ograniczeń oraz brakiem możliwości porozumienia z właścicielami centrów. Sieć – jak wcześniej wielu innych najemców – chciała powiązania czynszu z obrotami, wyjaśniając, że atmosfera stałego zagrożenia zdrowia, spadek odwiedzin centrów handlowych, większy udział sprzedaży odzieży i obuwia on-line sprawiają, że galerie utraciły swoją atrakcyjność[4].

Czy będą zamykane sklepy?

Zaawansowane są też plany redukcji sieci Douglas, która w całej Europie ma zmniejszyć liczbę perfumerii o 500[5] czy właściciela sieci Zara, spółki Inditex, która w Europie i Azji zamknie nawet 1200 sklepów flagowego brandu oraz innych marek z portfolio (Stradivarius, Bershka, Massimo Dutti, Pull&Bear czy Oysho)[6]. Ciężko przewidzieć, ile z tych zamknięć dotknie Polski, ale z pewnością część będzie dotyczyć także naszego rynku.

Były też marki, które zdecydowały się na jeszcze bardziej radykalne kroki – w czerwcu swój ostatni sklep stacjonarny zamknęła marka Camaieu, a w marcu tego roku z Polski wyszła także sieć obuwnicza Salamander.

Krótko mówiąc, trudna sytuacja bezlitośnie weryfikowała kondycję firm odzieżowych, sprawdzała słuszność wcześniejszych strategii, ale też sprawność zarządów, decyzyjność i umiejętność dostosowywania się do zmian. Firmy cięły koszty, zmniejszały wydatki na inwestycje, ograniczały zamówienia na kolejne sezony, redukowały budżety marketingowe czy wydatki na sponsoring. Nie obyło się także bez symbolicznych gestów, jak obniżenie wynagrodzenia czteroosobowemu zarządowi LPP do 1 złotówki do czasu uznania, że „sytuacja finansowa spółki jest bezpieczna i przewidywalna”[7].

Nastroje były ponure. W przeprowadzonym w czerwcu badaniu Konfederacji Lewiatan wśród przedsiębiorców prowadzących działalność w galeriach handlowych, 52,2 proc. firm deklarowało, że nie opłaca im się prowadzenie sklepu na terenie centrum handlowego, a blisko 70 proc. zapowiadało zamknięcie części sklepów w galeriach handlowych[8].

Poza globalnymi spadkami sprzedaży w sklepach stacjonarnych czary goryczy dopełniało dużo mniejsze zainteresowanie także w typowo handlowe dni, które od lat cieszyły się popularnością i przyciągały do galerii rzesze klientów. Jak podsumowali eksperci Retail Institute w 2020 roku, liczba klientów w centrach handlowych podczas Black Friday, czyli największego dorocznego wydarzenia handlowego, spadła o 1/4 w porównaniu z rokiem poprzednim. Sam zaś Czarny Piątek przez przeniesienie nacisku na sprzedaż w internecie bardzo się rozciągnął i przemienił w Black November[9]. Humoru handlowcom nie poprawiał fakt, że 2020 r. był pierwszym rokiem obowiązywania pełnego zakazu handlu w niedziele, który umożliwiał handel wyłącznie w siedem niedziel w roku. I choć pojawiały się liczne głosy, aby zakaz złagodzić, rządzący zdecydowali się wyłącznie na jedną dodatkową niedzielę handlową 6 grudnia.

Warto podkreślić, że – pomimo trudniej sytuacji – firmy odzieżowe już od pierwszych tygodni pandemii angażowały się także w działania zwiększające dostępność sprzętu ochronnego. CCC w swojej fabryce szyło ochraniacze na buty dla personelu medycznego, a LPP przekazało szpitalom zakaźnym maseczki o wartości 1 mln PLN.

Branża odzieżowa – czas na e-commerce

Przez cały czas bez ograniczeń działały sklepy on-line, które – wprowadzając przeceny czy zwiększając nakłady na promocję – osiągały imponujące wzrosty, to jednak nie na takim poziomie, który pozwoliłby zrekompensować straty notowane w galeriach. Kanał e-commerce przed 2020 rokiem stanowił dla sektora modowego około 10 proc. całkowitej wartości sprzedaży[10].

Firmy, które już wcześniej inwestowały w rozwój cyfrowych kanałów sprzedaży i zabezpieczyły do nich logistykę, miały okazję wypróbować swoje e-commerce’owe okręty na pełnym morzu i przy szalejącej burzy. Wzrosty w tym segmencie były dwucyfrowe, łańcuch dostaw napięty do granic, projekty rozwojowe chwilę wcześniej rozpisywane na lata trzeba było uruchamiać już i szybko finalizować. Przykładowo, od stycznia ub.r. do końca stycznia br. wpływy grupy CCC z e-commerce poszybowały w górę o 71 proc. i stanowiły już 48 proc. łącznej sprzedaży grupy! Sam prezes firmy, Marcin Czyczerski, pomimo przychodów mniejszych o 3 proc. niż rok wcześniej, po uwzględnieniu lockdownów w ważnych dla handlu miesiącach – marcu, kwietniu i listopadzie – uznaje wynik za bardzo dobry oraz za efekt wcześniejszych inwestycji w technologię, rozwój oferty oraz e‑commerce[11].

Z kolej grupa LPP – jak wynika ze wstępnych danych za cały miniony rok finansowy – w czasie epidemii prawie potroiła udział e-commerce w przychodach firmy – z 12 do 29 proc., przy przychodach sprzedażowych zmniejszonych o 14 proc., a ze sklepów stacjonarnych aż o 31 proc.[12].

I choć wiadomo, że największym wygranym 2020 był e-commerce, trzeba pamiętać, że ten wzrost nie był naturalny i że w dużej mierze został sztucznie napędzony ograniczeniami w retailu, to jednak na trwałe spowodował zmianę przyzwyczajeń, przenosząc część zakupów do internetu, a wielu użytkowników zachęcił do kupowania przez smartfony.

Z raportu Spicy Mobile wynika, że 74 proc. użytkowników urządzeń mobilnych ma na swoim smartfonie zainstalowaną przynajmniej jedną aplikację zakupową, co oznacza trzykrotny wzrost w ciągu roku! Największą popularnością cieszą się platformy e-commerce, jak Allegro, OLX czy AliExpress, a także aplikacja drogerii Rossmann. Jeśli chodzi o branżę fashion, warto podkreślić ogromny wzrost zainteresowania konsumentów aplikacją do sprzedaży odzieży używanej Vinted, (korzysta z niej 12 proc. użytkowników smartfonów, przy 1 proc. rok wcześniej), co plasuje ją na piątym miejscu według zasięgu w rankingu najpopularniejszych aplikacji zakupowych w Polsce. Duży wzrost – z 1,23 proc. we wrześniu 2019 r. do 3,88 proc. – zanotowała także aplikacja Zalando, której liczba wywołań na pierwszy ekran wzrosła z 1,4 mln do 194,7 mln.[13]

3 rzeczy, na które warto zwrócić uwagę

Czego zatem spodziewać się w najbliższym czasie i jakie trendy będą mieć największe znaczenie dla branży fashion?

Nowy wymiar komunikacji w branży odzieżowej

Jeszcze na początku 2020 r. eksperci byli zgodni co do tego, że w perspektywie najbliższych lat rynek branży modowej czeka rozwój. Marki odzieżowe planowały zwiększanie liczby placówek w kraju i za granicą. Dziś nie ma wielu optymistów, co do rozwoju sieci stacjonarnych, ale możemy być pewni, że na rynku fashion wiele będzie się działo.

Przedłużające się ograniczenia w handlu na wielu rynkach, wciąż nieopanowane rozprzestrzenianie się wirusa, kłopoty z dostępnością szczepionek i niepewność, czy i kiedy uda się osiągnąć odporność zbiorową potwierdzają, że nie ma co liczyć na szybki powrót do przeszłości. Raport McKinsey & Company  „The State of Fashion” zakłada dwa scenariusze – według optymistycznego sprzedaż sektora spadnie od 0 do 5 proc. w porównaniu do 2019 roku, według pesymistycznego od 10 do 15 proc., a powrót branży do kondycji sprzed dwóch lat będzie możliwy nawet dopiero w ostatnim kwartale 2023 roku[14].

Pewnikiem pozostaje internet. Klienci, którzy już wcześniej korzystali z e-sklepów, jeszcze bardziej przekonali się do wygody tej formy zakupów, a nowi, którzy zmuszeni sytuacją, spróbowali i zobaczyli, że to jest bezpieczne i wygodne, z pewnością zostaną. Według badania „Nowy Konsument” już ponad dwóch na trzech Polaków w ciągu kwartału robiło zakupy zarówno w internecie, jak i w galerii handlowej[15]. Dlatego firmy modowe będą konsekwentnie stawiać na e-commerce, wzmacniać działy cyfrowe pracujące nad nowymi rozwiązaniami, ale też nad narzędziami marketingowymi i komunikacją digital. Standardem stanie się omnichannel, a e-sklepy będą podnosić jakości obsługi klienta, bo na tym polu można szukać swoich wyróżników.

Co ciekawe, duzi gracze mogą inaczej stawiać akcenty w różnych lokalizacjach i np. sprzedaż online mocniej rozwijać w dużych miastach, podczas, gdy w średnich i małych ośrodkach bardziej istotny będzie dla nich model offline[16].

Nowe technologie w branży odzieżowej

Marki testują też różne rozwiązania z zakresu fashion tech. To technologie ułatwiające zakupy ubraniowe czy obuwnicze, urealniające przymierzanie i dopasowanie, prowokujących do szybkiego podejmowania decyzji. Takich narzędzi z pewnością będzie przybywać. Coraz powszechniejsze będą chatboty czy obsługa klienta w formule wideochatów, ale pojawią się też takie nowości sprzedażowe, jak zakupy społeczne czy popularne w Chinach streamingi, będące czymś na wzór interaktywnych telezakupów.

Zamknięci w domach ludzie deklaratywnie tęsknią za odwiedzeniem sklepów tradycyjnych, jednak musimy mieć świadomość, że im dłużej potrwają różnego rodzaju ograniczenia, tym większe zdziwienie czeka nas, kiedy już handel zostanie otwarty. Część galerii nie wróci na rynek. Te, które przywitają klientów, zaskoczą ich zmianami w zakresie najemców – sklepów będzie wyraźnie mniej, z wielu centrów znikną nawet popularne dotąd marki, więcej będzie pustych przestrzeni. Wreszcie sklepy odzieżowe, które przetrzymają lockdown, już nie będą placówkami, w jakich robiliśmy zakupy w lutym 2020 r. I na koniec – powyższe zmiany wywołają przyspieszoną rewolucję na rynku galerii handlowych. Słabsze lokalizacje, dodatkowo pozbawiane kolejnych topowych marek, jeszcze bardziej stracą na atrakcyjności, będą rzadziej odwiedzane, co doprowadzi do decyzji o zamknięciu biznesu i np. przekształceniu centrum w hotel, biura… lub teren pod nowe inwestycje w mieszkaniówkę, która póki co okazuje się hitem inwestycyjnym.

Branża odzieżowa – rosnąca rola logistyki

Eksperci są zgodni co do tego, że rynek magazynowy okazał się „odporny na choroby”. Potwierdza to rekordowe zainteresowanie wynajmem powierzchni magazynowej[17]. Choć oczywiście operatorzy magazynów także musieli mierzyć się z utrudnieniami, które wymagały reorganizacji modelu pracy: zwiększeniem środków ostrożności w zakresie ochrony zdrowia pracowników, koniecznością utrzymywania dystansu, ograniczeniem podróży służbowych, wprowadzaniem pracy zdalnej. Do tego dochodziło przerwanie łańcuchów dostaw z Chin na początku 2020 r., które było dla wielu przedsiębiorców zaskoczeniem. Dlatego w tym roku sektor będzie koncentrować się na zapewnieniu stabilności dostaw, zwiększaniu zapasów i dywersyfikacji dostawców[18].

Niemniej pod względem rozwoju biznesu był to dla większości operatorów intensywny, ale bardzo dobry rok. W 2020 r. Arvato Supply Chain Solutions w Polsce, oprócz realizowania bieżących projektów na większą skalę, dla branży fashion otworzyło dwa nowe magazyny, z czego jeden dedykowany w całości obsłudze zwrotów, drugi do obsługi klienta e-commerce oraz rozpoczęło wdrożenie usługi fulfillment dla nowego klienta modowego, dla którego będzie odpowiadać za wysyłkę cross-border do ponad dwudziestu krajów[19].

Dynamiczny rozwój e-commerce napędził wzrosty na rynku powierzchni magazynowych, które poszły w ślad za rosnącymi potrzebami w zakresie dystrybucji. Jak czytamy w raporcie „Poland Real Estate Market Outlook 2021” CBRE, „sektor przemysłowo-logistyczny rozwijał się niezachwianie przez cały 2020 rok i bił w Polsce kolejne rekordy”, a „nieruchomości logistyczne spozycjonowały się jako infrastruktura krytyczna, teraz bardziej kluczowa niż kiedykolwiek wcześniej”[20]. Dla krajowego rynku ważnym impulsem rozwoju będzie także trwający exodus e-projektów z Europy Zachodniej do Polski w poszukiwaniu oszczędności.

Perspektywy też są dobre. Rosnąca rola kanałów online sprawi, że sprzedawcy będą musieli zabezpieczać przestrzeń magazynową i zdolności operacyjne dla aktualnych i planowanych wzrostów. W kolejnych latach zacierać będą się granice między offline i online, co spowoduje przenikanie się logistyki z handlem detalicznym [21].

Rozwój sprzedaży wielokanałowej w branży odzieżowej

To już się dzieje i wszyscy liczący się gracze zdają sobie sprawę, że inwestowanie w strategię omnichannel jest koniecznością, a także działania, które pozwalą rozwijać biznes nawet w momencie wyłączenia jednego z kanałów sprzedaży.

Współdziałanie sprzedaży online i offline sprowadza się do uspójnienia oferty w sklepie stacjonarnym, systemie e-commerce oraz aplikacji mobilnej. Szczególnie ważna w tym aspekcie jest usługa „click & collect”, czyli zakup w sklepie internetowym i odbiór w stacjonarnym, ale także spójny program lojalnościowy czy możliwości sprawdzenia w aplikacji dostępności produktu w sklepie tradycyjnym. Dzięki „click & collect” klienci mogą odebrać przesyłkę, a w razie konieczności od razu zwrócić lub wymienić rozmiar. Usługa sprowadza klienta do sklepu, pozwala mu zobaczyć pozostały asortyment i często zdecydować się na dodatkowy zakup. Buduje przewagę konkurencyjną, zwiększa grono stałych klientów, tworzy wiarygodność marki, usprawnia też procesy reklamacji i zwrotów.

Większa popularność zakupów online oraz brak możliwości przymierzenia ubrania w sklepie, sprawdzenia struktury czy jakości materiału owocują tym, że rośnie ilość zwrotów związanych z kupieniem nietrafionych rozmiarów czy źle leżących bluzek. Według raportu merce.com sklepy z modą notują najwięcej zwrotów spośród wszystkich branż (razem z elektroniką). Zestawienie podaje, że a w wielu przypadkach stanowią one ponad 5 proc.[22], ale według doświadczeń Arvato Supply Chain Solutions mogą sięgać nawet 25, czy 50 proc. Należy jednak podkreślić, że w większości przypadków nie jest to zwrot całych zakupów, a po prostu określonych produktów z zamówienia (np. 2 produkty z 4 zamówionych), co można porównać do oddania części ubrań zabranych do tradycyjnej przymierzalni. A skoro ostatecznie z częścią rzeczy klient „melduje się przy kasie”, w ogólnym rozrachunku jest to sukces sprzedażowy.

Zwroty w brażny odzieżowej

Dlatego wzrasta waga darmowych i prostych do wykonania zwrotów, które dla wielu klientów stanowią motywację do zakupów. Tu – poza oddaniem towaru w sklepie – ceniona jest usługa odbioru zakupów przez kuriera w systemie door-to-door, ale szybko powiększająca się siatka service-pointów i paczkomatów sprawia, że klienci chętnie korzystają także z tych opcji.

Oczywiście, aby odpowiednio realizować aktualny, już tak gwałtownie zwiększony, a wciąż potencjalnie rosnący w przyszłości, wolumen w kanale online, niezbędne są inwestycje, m.in. w logistykę. Warto pamiętać, że na rynku są partnerzy, którzy mają doskonale opracowane i przetestowane rozwiązania, zapewnią obsługę na najwyższym poziomie i są elastyczni. Czyli sprawią, że będziemy przygotowani na kolejne wzrosty, ale też niewiadome i zaskoczenia, które może przynieść przyszłość.

Branża odzieżowa – źródła

[1,2] https://www.pwc.pl/pl/pdf-nf/2020/polski-sektor-modowy-wplyw-covid19.pdf

[3] https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/lpp-odstepuje-od-umow-najmu-29-proc-powierzchni-sklepow-w-polsce-rzeczywistosc-handlowa-bedzie-zupelnie-inna

[4] https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/monnari-odstepuje-od-24-umow-najmu-w-galeriach-handlowych-powiazanie-czynszu-z-obrotami

[5] https://www.wiadomoscihandlowe.pl/artykul/siec-drogerii-douglas-zamknie-500-sklepow-w-europie-firma-skupi-sie-na-sprzedazy-online

[6] https://businessinsider.com.pl/finanse/handel/wlasciciel-zary-zamyka-1200-sklepow/f7dcq1j

[7] https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/zarzad-lpp-obniza-swoje-zarobki-do-1-zl-dopoki-sytuacja-firmy-nie-bedzie-bezpieczna

[8] https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/co-drugiej-firmie-nie-oplaca-sie-dzialac-w-galerii-handlowej-raport-lewiatan

[9] https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/w-tym-roku-w-black-friday-o-ok-25-proc-mniej-osob-w-centrach-handlowych

[10] https://www.pwc.pl/pl/pdf-nf/2020/polski-sektor-modowy-wplyw-covid19.pdf

[https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/
[11] ccc-eobuwie-sklep-internetowy-wyniki-wyprzedaze-styczen-2021
[12]sklepy-reserved-house-cropp-mohito-i-sinsay-wlasciciel-lpp-e-commerce
[13]smartfony-coraz-czesciej-narzedziem-do-e-zakupow-allegro-najpopularniejsze
[16] o-wyzwaniach-w-2021-roku-i-tym-co-najwazniejsze-w-2020-roku-slawomir-ronkowski-dyrektor-komunikacji-lpp

[14] https://www.mckinsey.com/~/media/mckinsey/industries/retail/our%20insights/the%20state%20of%20fashion%202020%20navigating%20uncertainty/the-state-of-fashion-2020-final.pdf

[15] https://fashionbiznes.pl/wp-content/uploads/2020/10/Accenture-Raport-SwiadomyKonsument-2020.pdf.pdf

[17] https://alebank.pl/w-czasie-pandemii-koronawirusa-rosna-magazyny-najbardziej-poszkodowane-handel-i-hotele/?id=358469&catid=25926

[18] https://www.cbre.pl/pl-pl/raporty/Poland-Real-Estate-Market-Outlook-20210

[19] https://blog.arvato.pl/autorskie-podsumowanie-2020-roku/

[20,21] https://www.cbre.pl/pl-pl/raporty/Poland-Real-Estate-Market-Outlook-20210

[22] Raport „Zwroty i reklamacje w sklepach internetowych” https://share.merce.com/files/LDxvMCpaa.pdf

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *